Zamilczana rocznica

Już za sześć dni świat chrześcijański rozpocznie obchody 500-lecia wybuchu Reformacji.

O ile jeszcze rozumiem huczne świętowanie w wykonaniu „świata chrześcijańskiego”,  reprezentowanego przez liczne (i nawet jakby z każdą dekadą coraz liczniejsze) kościoły protestanckie, z racji oczywistych, o tyle świętowanie tej rocznicy przez Kościół rzymsko-katolicki, uwzględniając wystawiony rozłamem rachunek krwi, rozumiem już jakby mniej.

Natomiast kompletnie nie rozumiem całkowitego zamilczenia niezwykle ważnej rocznicy, upływającej zresztą właśnie dzisiaj, w dodatku rocznicy siedemsetnej, ustanowienia na terenie całego Kościoła Powszechnego święta Bożego Ciała.

To właśnie 25 października 1317 roku papież Jan XXII promulgował ustanawiającą to święto bullę papieża Urbana IV z 1264 r., gdyż autor zmarł po jej przygotowaniu, ale tuż przed jej ogłoszeniem, natomiast później przez pięćdziesiąt trzy lata sprawę odkładano, aż wreszcie Jan XXII, przy okazji ogłaszania „Clementinae„, dołączył do nich bullę Urbana IV.

I to właśnie od momentu oficjalnego rozpowszechnienia święta Bożego Ciała rozpoczęła się wielka przemiana mentalności Europejczyków, której efektem jest (a raczej „była”) unikalność naszego kontynentu i sposobu działania jego mieszkańców.

Zmiana ta nastąpiła od kiedy hymn „Sław języku tajemnicę” stał się w efekcie elementem kanonu religijnego wpajanym od dziecka i który chyba każdy, nawet nieświadomie, jako-tako zna przynajmniej we fragmentach (pamiętacie: „…Przed tak wielkim Sakramentem, upadajmy wszyscy wraz, niech przed Nowym Testamentem starych praw ustąpi czas. Co dla zmysłów niepojęte, niech dopełni wiara w nas…”?), a w którym św. Tomasz zawarł istotę tomizmu: skoro jest prawda niedostępna drogą zmysłową, to znaczy nie tylko że nasze poznanie jest niepełne, ale też że nie ma żadnej „prawdy wrodzonej”, że nigdy nie będziemy mieli pewności czy znamy całą prawdę, a w takim razie nie tylko musimy być wstrzemięźliwi w sądach, ale i pokorni wobec naszych przekonań, a więc gotowi do ich nieustannej weryfikacji.

Fakt że tomizm był rewolucją w filozofii, akurat przeciętnych ludzi ani jakoś specjalnie nie interesował, ani  nawet niespecjalnie odczuwali potrzebę jego zgłębiania. Natomiast fakt, że we włoskim Orvietto z hostii popłynęła krew i że papież uroczyście uznał to za cud i potwierdzenie obecności Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, znało każde dziecko.

A właśnie to wydarzenie stało się impulsem dla papieża Urbana IV do napisania bulli o ustanowieniu święta Bożego Ciała, a dla św. Tomasza szansą na napisanie liturgii tego święta, w tym właśnie hymnu „Pange lingua”, czyli „Sław języku tajemnicę”.

Tyle że ten proces przemiany mentalności europejczyków, z konieczności rozciągnięty nie tyle na lata ile na pokolenia, został po równo dwustu latach brutalnie przerwany. Został przerwany właśnie przez wystąpienie Lutra, które stało się pretekstem nie tylko do różnych działań politycznych, i militarnych, ale przede wszystkim do odrzucenia święta Bożego Ciała, tomizmu i koncepcji prawdy obiektywnej przez te społeczności, które przez wieki kształtowały się rozmaitych nurtach idealizmu i dla których realizm tomistyczny był po prostu burzycielem porządku.

Zupełnie więc nie rozumiem dlaczego zapomniano o siedemsetnej rocznicy ustanowienia święta Bożego Ciała, natomiast zamierza się hucznie świętować pięćsetną rocznicę buntu połowy Europy przeciwko temu świętu i przeciwko niesionemu przez nie prostemu przesłaniu – my prawdy nie ustalamy, my ją możemy co najwyżej próbować rozpoznać…

Skoro więc Reformacja była w efekcie buntem przeciwko świętu Bożego Ciała, jest jakimś ponurym chichotem historii, że świętujemy dramat buntu, zamilczając przyczynę.

Zamilczana rocznica…

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
3000