Czy aby w Sądzie Najwyższym jest chociaż jeden sędzia?

Drą dzioba na całą Europę aż słuchać hadko, a tymczasem gdzieś z tyłu głowy rodzi się pytanie: czy chociaż jedna z tych zatrudnionych w Sądzie Najwyższym osób, co to sobie tak gęby wycierają tą nieszczęsną Konstytucją "Kwaśniewskiego" i prześcigają się w donosach na Polskę do różnych gremiów (ot, choćby Gelsdorf, za niewielką opłatą usłużnie dająca głos na niemieckim podwórku) w ogóle jest sędzią w rozumieniu wzmiankowanej Konstytucji "Kwaśniewskiego". Co Czytaj dalej [...]